Małe Pieniny 2009
Dotychczasowe moje wizyty w Pieninach
sprowadzały się wyłącznie do wejścia na Trzy Korony oraz Sokolicę,
dlatego w trakcie mojego pobytu w Szczawnicy w dniach 11-14.06.2009, po
części zainspirowany przez naszą koleżankę Marzenę, postanowiłem
zwiedzić nie znaną mi jeszcze ich wschodnią część zwaną Małymi
Pieninami.
Trasę rozpocząłem dojeżdżając autobusem ze Szczawnicy do zawalonych
przez parkujące samochody Jaworek. Następnie przeszedłem, a raczej
przebiegłem :-) po licznych mostkach i schodkach, zadeptywany przez
turystów z dziećmi i grupy wycieczkowe Wąwóz Homole (wstęp płatny
bodajrze 1,5 zł od osoby) i wreszcie znalazłem się w nieznanym mi i
trochę mniej obleganym przez turystów terenie, czyli zacząłem wspinać
się na Wysoką (1050 m n. p. m.). Końcówka trasy jest dość stroma i
przebiega głównie lasem, gdzie trzeba pokonać powalone drzewo, ale
poprzedzają ją rozległe trawiaste hale Rówienka i Pod Wysoką, z których
roztacza się interesujący widok na znajdującą się po przeciwnej stronie
doliny, lecz zaliczaną już do Beskidu Sądeckiego Przechybę (1173 m n. p.
m.). Sama Wysoka przypomina trochę Trzy Korony, gdyż na jej skalistym
szczycie jest wąska, ogrodzona barierkami platforma widokowa, z której
roztacza się wspaniała panorama polskiej i słowackiej części Pienin.
Dalszy szlak podążający granią przez Durbaszkę (942 m n. p. m.), okolice
Rabsztyna (847 m n. p. m.), Szafranówkę (742 m n. p. m.) i Palenicę (722
m n. p. m.) miło mnie zaskoczył. Wprawdzie pogoda tego dnia na wszystkie
sposoby usiłowała zepsuć mi wycieczkę (niemal ciągle wiało i mżyło), ale
przyroda w dwójnasób wynagradzała mi niedogodności aury: wędrowałem
naprawdę urokliwymi, trawiastymi połoninami, z których od czasu do czasu
wyrastają strome i porośnięte lasem skałki, a pod koniec trasy można
jeszcze podziwiać interesującą panoramę leżącej w dolinie Szczawnicy.
Krótko mówiąc piękny, 3,5-godzinny spacer w łatwym, a jednocześnie
bardzo malowniczym terenie. Wasz autor strony Piotrek