Przez Beskid Mały od Suchej do Inwałdu 2010
Zamieszczona poniżej galeria zdjęć to fotograficzna kronika jesiennej wycieczki, którą odbyłem dnia 13.11.2010. Wycieczkę rozpoczynam od przejazdu busem z Wadowic do Suchej Beskidzkiej. Następnie ruszam dość stromym żółtym szlakiem na Lipską Górę (631 m, na szczycie znajduje się charakterystyczny trianguł) i schodzę na Przełęcz Lipie (516 m), z której roztaczają się malownicze widoki na Beskid Żywiecki. Teraz wchodzę na Gołuszkową Górę (715 m), a stamtąd Małym Szlakiem Beskidzkim na Przełęcz Carchel (640 m), na której znajduje się kilka zabudowań i urocza biała kapliczka. Następnym etapem wycieczki jest Żurawnica (724 m), którą warto odwiedzić ze względu na znajdujące się tuż przy szlaku malownicze formacje skalne zwane Kozimi Skałami. Ze szczytu Żurawnicy schodzę do Krzeszowa, w którym wymieniam się SMS-ami ze szturmującą właśnie Babią Górę forumową koleżanką Jolantą. Teraz wspinam się ciekawym widokowo (liczne polany) szlakiem na Groń Jana Pawła II (890 m), a po drodze mijam jeszcze jedną wiejską kapliczkę, której fundatorem jest Tomasz Harańczyk. Ponieważ od Groni Jana Pawła II jest zaledwie rzut kamieniem do Leskowca (922 m), więc zbaczam z trasy do Inwałdu, żeby odwiedzić ten popularny szczyt Beskidu Małego. Po powrocie na Groń Jana Pawła II podążam zielonym szlakiem w kierunku Gancarza (798 m). Ten fragment trasy jest dość prosty, bo najpierw jest spore zejście a potem spacer dość łagodnym grzbietem. Wkrótce staję na wierzchołku Gancarza skąd roztacza się bajeczny widok na okolice Inwałdu i Choczni. Tuż za Gancarzem następuje dość strome zejście na Kobylą Głowę i Przełęcz Sosinę. Dalszy szlak charakteryzuje się już niewielką liczbą wzniesień i nuży jedynie swoją długością. Z mijanych tutaj miejsc utkwiła mi w pamięci Przełęcz Kaczyńska (475 m), bo jakimś dziwnym trafem od razu skojarzyła mi się z pewnymi znanymi polskimi politykami ;). Na rozstaju szlaków zwanym Panienka wchodzę na żółty szlak, którym będę szedł już do końca wycieczki. Mam dużo szczęścia, bo natychmiast po moim zejściu na stację w Inwałdzie nadjeżdża pociąg relacji Bielsko-Biała – Wadowice, który jest niestety obskurną i niemiłosiernie wlokącą się osobową „kowbojką”. Oglądając z okien pociągu malowniczy dwuwierzchołkowy szczyt Bliźniaków, niebawem docieram do Wadowic. Wasz autor Piotrek