Chatka pod Potrójną

Do chatki tej zawitałem po raz pierwszy przy okazji Zlotu Forum Beskidu Małego w lutym 2010 i od razu ujęła mnie ona swoim klimatem, gdyż jest przytulną drewnianą chałupą wyposażoną w kominek i obwieszoną na ścianach licznymi zabawnymi napisami i tablicami pościąganymi (lub wyszabrowanymi :-) z różnych fabryk i urzędów. Specyficzny klimat miejsca tworzą też zabawne nazwy pokojów (np. Hindenburg i Magazyn Broni) oraz sam gospodarz chatki - Lucjan - który przy pierwszym kontakcie wydaje się osobą szorstką i niezbyt przyjazną ("natychmiast sciągajcie buty"), ale szybko zżywa się ze swoimi gośćmi i wspólnie z nimi biesiaduje. Wizytę w chatce zdecydowanie odradzam miłośnikom wygód wszelakich, gdyż oferuje ona bardzo spartańske warunki (wszystkie produkty żywnościowe należy tutaj przynieść ze sobą, nie ma pryszniców, chatka ma jedynie dość prymitywne ubikacje), a kuchnia pozostawiona jest do dyspozycji turystów: sam sobie gotujesz, sam po sobie sprzątasz. Wydaje mi się, że jest już coraz mniej takich klimatycznych miejsc w naszych Beskidach, bo zaczynają królować wielkie betonowe gmaszyska-hoteliska z wszelkimi możliwymi wygodami i wszędobylskim fast foodem (Hala Miziowa, Markowe Szczawiny po remoncie, Turbacz itd.). Chatka znajduje się w pobliżu głównego, czerwonego szlaku Beskidu Małego oraz interesującego pod względem widokowym szczytu Potrójnej (884 m n. p. m.).